Porównajmy rok 2001 z 2009, tutaj łatwo zauważyć jak nasze zarobki się pomniejszają, w stosunku do cen artykułów.
W 2009 GUS podawał średnią pensję na poziomie 3300 brutto ,w 2001 było to 2000 zł. ( na rękę wychodzi to 2366zł w 2009 i 1375zł w 2001-policzone za pomocą kalkulatora ze strony internetowej indor.pl). Czyli przez osiem lat nasza pensja wzrosła o 991 zł czyli o ~72%
Teraz porównajmy wzrost cen:
Autogaz, luty 2002 zakładałem moją pierwszą instalacje (w 2001 był tańszy), koszt litra stanowił równowartość 0,69 zł, teraz kosztuje 2,25 zł. Cena wzrosła o blisko 220%, benzyna wzrosła o podobną wartość.
Mieszkania w 2001 roku 2 pokojowe (46 metrów) w mojej miejscowości kosztowało około 50 000 zł, obecnie za takie mieszkanie trzeba dać 150 000 tyś zł (rynek wtórny, dolny Śląsk okolice Wrocławia). Cena wzrosła o 200% +- 10% procent, bo ceny mieszkań się wahały i wahają do tej pory ze względu na stan, położenie, itd.
Działki budowlane w 2001 roku 10 arów kosztowało 30 000 zł, obecnie 220 000 zł. Wzrost o 633%.
Jedzenie jest mi ciężko porównać, gdyż nie pamiętam poszczególnych cen, ale wzrosło i to dość mocno.
Z produktów spożywczych mogę porównać koszt piwa w barze, 2001 rok to cena 3 zł za 0,5 litra (czasy studenckie), obecnie to koszt 5,5 zł za pół litra. Wzrost o 83%.
Cena opału wzrosła od 100% do 200%- w zależności jaki gatunek (piszę o opale węglowym u tego samego dystrybutora)
Oczywiści piwo nie jest rzeczą niezbędną, ale mieszkanie, wyżywienie, paliwo, opał jest niezbędne. Są to tylko wybrane produkty, których cena utkwiła mi w pamięci.
Moje pytanie brzmi następująco czy nasze pensje wzrastają realnie, do wzrostu produktów niezbędnych na co dzień? Czy nasz rząd ma się czym chwalić w tej kwestii i mówić, iż żyję nam się coraz lepiej?
Pozwolę sobie powtórzyć mój wpis, który zamieściłem wcześniej pod innym artykułem. Jednak myślę, że pod tym też będzie odpowiedni.