Ja również jestem za brakiem handlu w niedzielę.Za komuny w Poznaniu w piątek po 17tej można było kupić chleb wyłącznie w delikatesach w centrum miasta. Dzisiejsze duże niedzielne zakupy robiło się w piątek, bo jak raz zapominałeś zaopatrzyć się na weekend w spożywkę i przejechałeś 12 kilometrów po chebek to pamięć o piątkowych zakupach już więcej nie zawodziła. Nieprawdą jest, że pojawią się masowe zwolnienia przy niepracującej niedzieli. Pracujący w niedziele to najczęściej przymusowe godziny ponad etat. Nieprawdą jest też, że mniej wydamy gotówki. Wydajemy pieniądze wyłącznie w takich ilościach, jakie posiadamy w portfelu niezależnie od ilości dni handlowych. Sprzedaż skumuluje się w środku tygodnia gdzie przy większym ruchu potrzebna będzie też większa obsada pracowników .Przykładem tego są Niemcy gdzie w sobotę po 13tej niczego nie kupisz interes i tak się kręci. Osobą którzy ujmą się za chwilę za lekarzami ,energetykami ,strażą i policją wyjaśniam. To są zawody o wyższej konieczności. Rozrywkę w postaci zakupów niedzielnych można przenieść na zwykłe dni, ratowanie życia i zdrowia załatwia się od ręki.Tym co odpiszą że nie wiem co mówię, odpowiadam .Pracuję w systemie 3zmianowym czterobrygadowym również w niedziele Wigilię Wielkanoc i Nowy Rok. Aby zadowolić wszystkie strony widzę kompromisowe rozwiązanie. Praca w dni świąteczne powinna być wynagradzana w postaci stawki godzinowej razy 500.Wtedy wszyscy byliby zadowoleni.